Wczorajszego wieczoru pożegnaliśmy KULturalia koncertami Ani Karwan i Natalii Szroeder. Konfetti, sztuczne ognie, a nawet bańki mydlane. To wszystko można było zobaczyć ostatniego dnia na KUL-owskim dziedzińcu.

Podczas pierwszego koncertu na scenie pojawiała się Ania Karwan. Jej wykonanie piosenki „Aleja Gwiazd”, w połączeniu z mocnym głosem wokalistki, zelektryzowało publikę. Artystka pomiędzy piosenkami dużo mówiła do publiczności, m.in. odnosiła się do swojego pochodzenia. Mówiła, że Lublin jest jej bliski, gdyż stąd pochodził jaj tata, przez co jest emocjonalnie związana z naszym regionem. Podczas koncertu, wśród gęstej atmosfery dźwięków, poprosiła publikę, aby jej piosenka „Czarny Świt” przestała kojarzyć się z końcem i czymś smutnym, ale żeby na krótką chwilę, w trakcie jej performancu, stała się momentem, w którym wspólnie wyrzucamy swoje troski i zmartwienia, by w tej chwili poczuć spokój i wolność.

W przerwie między koncertami odbył się konkurs. Na dziedzińcu ukryte były cztery kartki, zapewniające zdobycie 50. złotych, sponsorem zabawy było Mojo. Oprócz tego prowadzący imprezę Łukasz Borkowski, tak samo jak dzień wcześniej, rozdawał kawę Nescafe 3w1 oraz puszki ze Starbucksa.

Następnie nadeszła kulminacja, ostatni występ tegorocznych KULturaliów. Na scenie pojawiły się nowe instrumenty i mikrofony, wszystkie przyozdobione kwiatami. Oznaczało to, że za chwilę pojawi się Natalia Szroeder. Kiedy artystka pojawiła się na scenie, uwolniła wszelkie emocje, które skumulowały się w uczestnikach. Były momenty wzruszenia, przypływy ogromnej energii i chwile zadumy. Wokalistka połączyła swoje spokojne ballady z mocnymi, energicznymi kawałkami, co w rezultacie dało, według wielu uczestników, pełny i piękny koncert. Oprócz muzyki, nastrój wprowadziły również efekty specjalne. Pojawiły się bańki mydlane, niektóre pełne dymu, wybuchły sztuczne ognie, a na finał w niebo wystrzeliło konfetti.

Wrażenia po…

Po koncercie zapytaliśmy kilkoro uczestników KULturaliów, jakie mają wrażenia. Większość opinii było przychylnych. Jednak wiele osób wskazywało, że szczególnie pierwszego dnia, miało miejsce duże opóźnienie, lecz stanowiło to drobiazg, gdyż dobór artystów ludziom bardzo odpowiadał i nie żałują czasu, który spędzili na uniwersyteckim dziedzińcu.