,,Mając 13 lat nie mogłam spodziewać się, że moje życie zmieni się o 180 stopni…

Od 2015 roku jestem w Polsce i każdy, kto o tym dowiaduje się, prawie zawsze stwierdza, że rodzina się po prostu mnie pozbyła. A otóż, nie. To ja zdobyłam pewność siebie, stałam się bardziej otwarta na ludzi i gotowa do dorosłego życia. Kończąc 6 klasę szkoły podstawowej większość moich znajomych spędzała czas gdzieś nad morzem, a ja uczyłam się polskiego i przygotowywałam się do nowej rzeczywistości.

Dlaczego akurat Polska, a nie jakiś inny kraj?

,,Wtedy wydawało mi się, że Polska, zarówno jak i inne państwa są w ogóle czymś nieosiągalnym i nie każdy może się do nich dostać. Miałam również koleżankę z klasy, której brat wyjechał do Polski i dostałyśmy propozycję od rodziców, że też możemy do niego pojechać. Tutaj może pojawić się dużo pytań: czyli jak to, każdy kto chciał mógł wyjechać? Jak w ogóle rodzice pozwolili na to? Od zawsze, jak dobrze pamiętam, byłam ambitna, ale będąc u boku rodziców niestety byłam trochę ograniczona w samodzielności. Dlatego emigracja, była najlepszym rozwiązaniem dla mojej “ambitności” oraz takim niby, kopem na rozpęd, że już jestem gotowa wkroczyć dorosłości.”

Przyjechałam do szkoły polsko-ukraińskiej, która została założona przez dziadków moich nauczycieli. Wysiedlonych z Kresów przez władze komunistyczne w 1947 roku. Później nosiło to miano akcji “Wisła”, które wspominaliśmy co roku. Szkoła, która była połączona z internatem, w którym również mieszkałam, kształtowała nas w kulturze ukraińskiej oraz nauczała polskich tradycji. Był to taki gest respektu i wdzięczności Polakom, którzy mimo wszystko przyjęli do siebie tych ludzi i pomogli im się asymilować w tym społeczeństwie.

Pierwsze ,,wyp****dalaj na Ukrainę”

Spotkałam się z taką opinią, kiedy spacerowałam razem z mamą, po jedynym z mniejszych miast w okolicach Gdańska. Rozumiałam, co to znaczy. Niestety mój polski w tamtym momencie nie pozwalał skonstruować odpowiedzi. Również spotykałam się z poglądami, że „Ukraińcy to tylko siła robocza, przyjeżdżają tylko na truskawki, są biedni” itp.
Teraz rozumiem przyczynę tych wszystkich “ciekawych” tekstów. Najczęściej to były uprzedzenia powstałe na podstawie stereotypów i wydarzeń historycznych.

Czy chciałaś wrócić do domu?

Na pewno nie. Jak wcześniej wspomniałam, sama chciałam wyjechać za granicę, nauczyć się żyć samodzielnie, rozwiązywać własne problemy. Rodzice byli dla mnie wsparciem, a nie rozwiązaniem na każdą moją zagwozdkę.

Nie mniej jednak, opinia 13-letniej dziewczynki nikogo nie interesowała i na moją familię, poleciała “kupa gówna”-sorry, inaczej tego określić nie mogę. Prawie wszyscy stwierdzili, że się mnie pozbyli, mieli już dość i byłam im nie potrzebna. Tylko ci „dobrzy ludzie” nie uwzględnili jednego – mojego zdania, oraz moich chęci i celów, które chciałam osiągnąć.

Mój pobyt był w całości sponsorowany przez rodziców. Jeździłam na wszystkie święta do domu, rodzina również mnie odwiedzała i codziennie dzwoniłam do nich. Oczywiście, najbardziej do kształcenia mojej osobowości przyłożyło się moje środowisko, ale nigdy nie byłam i nie czułam się porzucona.

Co wydarzyło się później?

A dalej nadszedł czas przygotowania się do gimnazjum. Tutaj również była moja pierwsza styczność z Warszawą. Miastem, które stało się moim domem na kolejne trzy lata i miejscem, które wniosło do mojego życia nowe troski…

Dalsza część historii dostępna będzie w następnych artykułach.